WYWIAD

Arka pana Darka

Długa na 40 metrów, szeroka na 15 i na 10 wysoka. Powstaje replika arki, która miała ocalić ludzkość. Dwie kilkusetletnie stodoły, blisko 600 drzew sosnowych, świerkowych i modrzewiowych, tony głazów i tysiące różnobarwnych kamyków. Do tego bujna wyobraźnia artysty Dariusza Milińskiego i błogosławieństwo proboszcza. Wszystko to razem połączone stworzyło potężną arkę Noego.
Trzecią na świecie.

Jeśli nie liczyć małej (wielkości garażu) arki w pałacu Radziejowice pod Warszawą, z głowami drewnianych zwierząt, wyrzeźbionych ręką znanego artysty Józefa Wilkonia. Pierwszą, wierną 70-metrową replikę arki Noego zbudował w holenderskim Dordrecht – za 1,6 mln dolarów – miejscowy cieśla. Zwodowano ją przed rokiem, dziennie przyjmuje 3 tysiące zwiedzających z całej Europy.
- Po co jechać do Holandii? Możemy mieć własną polską arkę – mówi Dariusz Miliński, który w Pławnej Dolnej koło Lwówka Śląskiego stawia swoje dzieło. Konstrukcja ma przyciągać ludzi z całej Polski.

Skąd pomysł?

- Z życia. Pochodzę z bardzo religijnej rodziny, ale sam bogobojny nie jestem. A że nie znalazłem nic mądrzejszego w zamian, to pomyślałem, że połączę to, co boskie, z tym, co ludzkie. Bo jak człowiek ma parę dziesiątków lat na karku, to już o duperelach codzienności nie myśli – rozpoczyna barwną opowieść artysta. – Jestem stary dziad, więc zaczynam rozważać o Bogu, o duchowości, o tym, co za mną i co przede mną. U mnie, co w głowie i sercu, zaraz na zewnątrz.

Cała Pławna o tym świadczy. We wsi pełno kamiennych i drewnianych rzeźb, wystruganych ręką pana Darka. Gigantyczne głowy Ducha Gór, świątki, anioły polne i wieśniacy w koronach, z fujarkami i workami pełnymi gwiazd. W środku wioski Zamek Legend Śląskich, pomarańczowy budynek z kamienia i drewnianych bali, gdzie królują wielkie postacie ze śląskich bajek i legend, na czel z Liczyrzepą i Jeźdźcem bez głowy. Na wzgórku gród z drewnianą palisadą, koń trojański, wiejski teatr w wyremontowanej chałupie. I galeria artysty pod adresem Pławna 9, pełna barwnych obrazów przedstawiających wiejskich cudaków z anielskimi skrzydłami, drewnianymi nosami, księżycami w ramionach czy sztachetami u ramion.

W internetowej encyklopedii sprzed kilku lat można odnaleźć taki wpis o Darku: „Ma opinię oryginała dzięki czerwonym włosom, chodzeniu w spodniach bojówkach i noszeniu sznurów koralików. Twierdzi, że nie zamierza tak szybko wydorośleć”. Stąd przydomek artysty „Cudak z Pławnej”. Teraz trochę wydoroślał: ma siwą brodę i kręcone, sięgające ramion włosy, częściej myśli i przemijaniu i umieraniu. Wciąż jednak go nosi i – jak powiada – kocha upajać się... robotą. Więc pół roku temu rozpoczął dzieło życia – budowę arki Noego.

W imię ojca i syna... buduj

Wszystko zaczęło się od zwykłego kamienia, piaskowca.
- Rozbiłem go, w środku były muszle. A jak muszle, to ocean. Jak ocean, to łódź. Wystarczy odrobina wyobraźni, żeby zwodować na nim najstarszą łajbę znaną człowiekowi. Niech arka będzie kolejnym dziełem, które sprawi, że moja Pławna stanie się jeszcze bardziej magiczna – opowiada Miliński. Z gotowym pomysłem w głowie i szkicami poszedł do miejscowego księdza.
- Każdy sposób jest dobry, żeby pokazywać boskie dzieła – pobłogosławił zamiar artysty o. Krzysztof Bochenek, michalita, miejscowy proboszcz. Na dobry początek dał budowniczemu parę kubików drewna, które zostały z budowy kościelnego dachu. Zaproponował podłączenie budowli do parafialnego prądu. I zapewnił, że będzie boskim inspektorem nadzoru.
- Codziennie zerkam z okna na wzgórek przy kościele, gdzie powstaje arka, i każdego ranka i wieczorem odmawiam zdrowaśkę w intencji tego niezwykłego dzieła. Kibicuję z całego serca – mówi o. Bochenek.
„Arka ma być trzysta łokci długa, pięćdziesiąt łokci szeroka i trzydzieści łokci wysoka. Zrób przykrycie dla arki wielkości jednego łokcia, przepuszczające światło. Zrób wejście z boku oraz dolne, środkowe i górne piętro”.

Tak uczynił pan Darek, tyle że zmniejszył proporcje mniej więcej o połowę.

Jak Noe

Artysta sprzedał kilka swoich obrazów i zaczął gromadzić materiał na łódź. Kupił dwie stare stodoły, z kilkusetletnich desek.
- Wizualnie są cudne, ale ważniejsze jest to, co mają w środku. Drewno kryje w sobie historię, głosy dziejów i energię prostych, bogobojnych ludzi. Wiejska stodoła jest jak chleb: zwykły, a jednocześnie święty. Mamy do niego szacunek, ale dla wielu to już tylko nawyk, podobnie jest z naszą religią i historią. Chcę dać ludziom pretekst, żeby o tym nie zapomnieli.
Zaczął od usypania pagórka niedaleko kościoła. Potem przywlókł setki kamyków, wielkie głazy – fundament miał być solidny. W sudeckich nadleśnictwach wyszukiwał najzdrowsze i najbardziej okazałe sosny, świerki i modrzewie.
- Bo skąd wziąć drewno cyprysowe jak w Biblii? – tłumaczy odstępstwo od oryginału Miliński. W oczach wyrósł szkielet łodzi. Kadłub i burty zostały obite kilkoma warstwami desek, arka dostała dach, kapitański mostek z widokiem na góry i kamienne schody.
- Budowa arki „wali mi w cymbał”. Jak moi wieśniacy z obrazów dostałem skrzydeł. Z ludzką i boską pomocą staję się coraz bardziej podobny do Noego – cieszy się artysta, który już skończył budowę łodzi.
- Arka to nie sama skorupa, stworzyło ją to, co się w niej znalazło – artysta odsyła do Biblii. Noe usłyszał głos Boga: „Wraz z tobą niech wejdzie do arki po parze wszystkiego, co żyje, z wszelkiej istoty cielesnej, samiec i samica, żeby ocalały. Niech więc wejdą po parze wszelkiego ptactwa, bydła, płazów, gadów i domowego stworzenia, żeby ocalały”. Po czym Rzekł Bóg: „Bo oto Ja sprowadzę potop na ziemię, aby zniszczyć pod niebem wszelkie ciało, w którym jest dech życia. Wszystko, co jest na ziemi, zginie”.

Święte wszelkie stworzenie

W arce Darka (także w zagrodzie obok) też tak będzie. Znajdą się zwierzęta, niektóre żywe (króliki, lamy, strusie, osły), większość wyrzeźbionych – naturalnej wielkości. Artysta już ma ich pokaźną gromadkę. Tylko lisa nie będzie, po złości, bo drań panu Darkowi krwi napsuł, wykradając kury i bażanty. Wszedł już w ten świat. Przeszukuje stare chałupy, kupuje eksponaty do arki na giełdach staroci, w Internecie, zbiera rekwizyty z teatrów. Rzeźbi, maluje.
- Chcą, żeby ich przedziwne pamiątki ożyły. Daję słowo, że to wszystko już gada – zapewnia artysta. Do biblijnej łodzi trafią też stare księgi o tematyce religijnej, zwoje i zapiski na papirusach. Na ścianach zawisną obrazy, a na dużym ekranie będą wyświetlane filmy o arce Noego.
Pochodzący z Kotlic na Zamojszczyźnie Franciszek Maśluszczak, wybitny artysta malarz, prywatnie przyjaciel pana Dariusza, dopowiada:
- W arce Darka będzie jeszcze coś niezwykłego. On sam. Żywy eksponat obok malowanych. Dotknęła go jakaś magiczna siła, zaczarowała. On musi działać i ubarwiać świat. Miliński potrafi też wspaniale opowiadać, ciągnąc długie zdania do kropki. I z wyjątkowym wdziękiem przetyka to swoje gadanie wulgaryzmami. Pomysł ziemskiej arki chwali także jezuita ze Źwiartowa (gm. Krynice), o. Wacław Oszajca.
- Każdy pomysł, który pomaga zgłębić wiedzę o Biblii, jest dobry. Ten jest wyjątkowy, bo oryginalny. I widzę w nim ciekawe nawiązanie do Starego Testamentu. Jak Noe ocalił ludzi i zwierzęta, tak artysta uchroni od zaprzepaszczenia dewocjonalia wszelki, przedmioty kultu, świątki, sztukę ludową, która zamiera. „Wodowanie” arki Darka zaplanowane jest na maj przyszłego roku.


(Jadwiga Hereta, „Tygodnik Zamojski”)


CO ZNAJDZIESZ W ŚRODKU?

ARKA PRZYMIERZA (2) RELIKWIA ŚW.MAKSYMILIAN KOLBE SCENKI  (1)

Arka w Pławnej. Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i realizacja: Internet-media.pl